Winobranie w Sátoraljaújhely, 1886

24/02/2018
By Gabriel Kurczewski

Wiosną 1886 roku prasa galicyjska przyniosła wiadomość o inicjatywie winiarzy z Sátoraljaújhely, którzy postanowili urządzić szczególnie uroczyste winobranie i zaprosić na nie polskich gości. Towarzystwo Rolnicze Komitatu Zemplińskiego zawiązało w tym celu stosowny komitet organizacyjny, który poprzez prasę przekazywał informacje o planowanej imprezie i zachęcał do wzięcia w niej udziału.

Winobranie wyznaczono na 29 września. Gości z Polski miał przywieźć specjalny „pociąg spacerowy” z Przemyśla. Cenę biletów kolejowych obniżono o połowę w stosunku do zwykłej taryfy. Program wydarzenia obejmował winobranie w winnicy, zwiedzenie wystawy poświęconej winiarstwu, obiad, bankiet i zabawę z tańcami. Na zakwaterowanie gości „mieszkańcy miasta oferowali dobrowolnie pomieszkania swoje”. Za jedyne 6 złotych reńskich otrzymywało się legitymację będącą wejściówką na wszystkie wydarzenia i upoważniającą do zniżki kolejowej.

Węgierskie zaproszenie wywołało żywe zainteresowanie. Legitymacje wykupiło ponad dwieście osób z 65 miast i miejscowości, w tym również z zaboru rosyjskiego. Wszystko świetnie się zapowiadało i wtedy właśnie, gdy szykowano się już do drogi, na dzień przed wyjazdem dotarł do Lwowa telegram, którego treść „Kurjer Lwowski” opublikował w ostatniej chwili:

„C.k. namiestnictwo z polecenia c.k. ministerjum dla spraw wewnętrznych, zakazało z powodu panującej cholery na Węgrzech spacerowego pociągu dnia 28 września do Sátoraljaújhely”.

Rzeczywiście, 1886 był rokiem epidemii cholery ale w Tokaju znano ją tylko ze słyszenia. Bardziej przejmowano się tam epidemią mszycy filoksery, która, po zniszczeniu wielu regionów winiarskich Europy, zabierała się właśnie za Tokaj. W 1885 roku pojawiła się w winnicach południowo-zachodniej części regionu, skąd zaczęła marsz na północny wschód, w kierunku Sátoraljaújhely. Huczne winobranie dla Polaków organizowano więc w momencie szczególnym dla społeczności winiarskiej Tokaju.

Satoraljaujhely, 1. poł XX w. fortepan.hu

Ostatecznie, znalazła się grupa osób, które przemogły strach przed cholerą i pojechały na winobranie zwykłym pociągiem. Ich determinację nagrodziło gorące przyjęcie na Węgrzech. O siódmej rano 29 września na stacji w Sátoraljaújhely na gości z Galicji czekało ponoć 2 tysiące osób. W budynku dworca podniosłą mową przywitał przybyłych wiceżupan Etele Matolay:

„Witajcie nam, dobrzy sąsiedzi, kochani bracia, drodzy przyjaciele! … Do najpiękniejszych chwil mego życia zaliczam tę, w której mi przypadł zaszczyt przywitać was – szczególnie tu w imieniu Hegyalji [czyli Pogórza Tokajskiego, G.K.], której słynne wina przodkowie wasi złotem płacili i tak wychowywali w swoich piwnicach, że przysłowie nam pozostało „in Hungaria natum, in Polonia educatum” i przez to wina nasze przed wszystkimi w świecie zdobyły pierwszeństwo.”

Przypomniał o zasługach jakie mieli dla Polski jej węgierscy królowie: Ludwik i zwłaszcza Stefan Batory, „który waszą ojczyzną tak mądrze rządził i waszego największego nieprzyjaciela bohatersko zwalczał”, za co Polska odpłaciła się później Węgrom dając im „największego, najsławniejszego wodza bohatera Józefa Bema” a chociaż wojna lat 1848/9 nie zakończyła się zwycięstwem, to „nie bezużytecznie rozlewała się krew węgierskich i polskich bohaterów – bo oto teraz kochani Polacy mogliście swobodnie przyjść do nas i my swobodny możemy wznieść okrzyk „Witajcie bracia Polacy!” Na powitanie to odpowiedział ks. kanonik Rozdzielski z Sokala. Następnie polscy goście udali się na kwatery, przejeżdżając wśród pozdrowień i owacji przez przystrojone flagami miasto.

Satoraljaujhely, fot. mek.oszk.hu

Po krótkim odpoczynku pojechano na wycieczkę do winnic hrabiego Andrassy w Szőlőske, czyli dzisiejszej Viničky na Słowacji. Warto zwrócić uwagę na ten szczegół, ponieważ dziś Węgrzy często deprecjonują winnice leżące za słowacką granicą. Jak widać, dawniej potrafili się nawet nimi pochwalić. Wracając, odwiedzono zamek Borsi (sł. Borša),w którym urodził się Franciszek II Rakoczy. Następnie odbył się bankiet.

„Uczta miała bardzo serdeczny i wesoły charakter. Raczono nas najlepszym winem hegelajskim, a szerokie stoły były zastawione baterjami najszlachetniejszego tokaja. Samo się rozumie, że nie brakło toastów za pomyślność Polski i Węgier i trwałość obopólnych serdecznych stosunków”.

Po obiedzie znów udano się do winnic, gdzie poznawano uprawy i wznoszono kolejne toasty za przyjaźń polsko-węgierską. Wieczorem rozpoczął się bal w sali teatralnej. „Kobiety były bardzo piękne a jak tańczyły naszego mazura!” Bawiono się do świtu.

Obecni na balu mieszkańcy Sárospatak zaprosili Polaków do odwiedzenia także ich miejscowości. Po krótkim, porannym odpoczynku, kolumna powozów pokonała niewielką odległość dzielącą oba miasta. W Sárospatak polskich gości witano jeszcze entuzjastyczniej niż dzień wcześniej w Sátoraljaújhely.

„Przy wjeździe do miasta oczekiwały nas dzieci świątecznie odziane, które słały nam drogę kwiatami. Publiczność rzucała do naszych powozów bukiety zasypując nas formalnie niemi”.

Po uroczystym powitaniu przez rektora i uczniów kolegium kalwińskiego zwiedzono bibliotekę przechowującą wówczas XV-wieczny przekład Starego Testamentu na język polski (Biblia królowej Zofii, Biblia Szaroszpatacka). Udano się też na zamek, który zwiedzono w towarzystwie burgrabi a następnie wrócono do kolegium na uroczysty obiad, podczas którego znów lało się wino i wznoszono patriotyczne toasty. W końcu, trzeba było się jednak pożegnać i wracać szybko do Sátoraljaújhely, „… gdzie nas publiczność gromadnie aż do wagonów odprowadziła zaopatrując w wino na drogę. Nie chciano nas puszczać, a gdybyśmy byli tym prośbom ulegli, musielibyśmy zwiedzić chyba całą Hegyalję …”

Tak się kończyła ta krótka ale jakże intensywna wizyta. Polacy wracali pod wrażeniem gorącego przyjęcia przez bratanków. Węgierscy winiarze otrzymali dowód, że na Polaków mogą liczyć nawet w obliczu groźnej epidemii, co mogło być krzepiące wobec postępów filoksery, która panoszyła się już w okolicy a do Sátoraljaújhely dotarła rok później.

Postępy filoksery w Tokaju 1885-1887. Balassa Iván: A filoxera a Tokaj-Hegyalján

  • Wykorzystane informacje i cytaty pochodzą z różnych wydań Kurjera Lwowskiego z 1886 roku.

Tags: , ,

2 Responses to Winobranie w Sátoraljaújhely, 1886

  1. Robert on 24/02/2018 at 20:35

    Jak się patrzy na Satoraljaujhely to zupełnie jak u nas Orneta, Lidzbark Warmiński, Wejherowo i inne powiatowe lub sub-powiatowe miasteczka :)

    • Gabriel Kurczewski on 24/02/2018 at 21:05

      Trochę tak. Ciekawe miasto. Ma swoje atrakcje, historię i można z niego wyruszać na ciekawe wycieczki w głąb wzgórz zemplińskich. Winiarstwo skromniejsze niż w zachodniej części regionu ale np. słynna winnica Oremus leży na przedmieściach Satoraljaujhely. Z Ujhely pochodzi Zoltan Demeter i jedno z jego win (Boda) powstaje ze zbieranych tam owoców.

Cytaty

Najwięcej ciekawych win, dobrze wybranych i pięknie przechowywanych znalazłem u nas w Polsce… Niestety – częste wojny i najazdy na Polskę zniszczyły stare piwnice. Mniejsza to naturalnie strata w naszej ogólnej kulturze materialnej niż inne – ale i tego dorobku szkoda. — Henryk M. Fukier, Wspomnienia staromiejskie

Pogoda

Our weather forecast is from Wordpress Weather