Ojciec Piotr, wspomnienie zaduszkowe

02/11/2019
By Gabriel Kurczewski

W dzień zaduszny chciałbym przywołać pamięć XIX-wiecznego, warszawskiego winiarza, Piotra Aleksandra Krzymińskiego, zwanego “Ojcem Piotrem”. Pochodził z poznańskiego. Przez ponad 50 lat prowadził w Warszawie przy ul. Wierzbowej winiarnię specjalizującą się w winach węgierskich i francuskich. Zmarł 15 lutego 1885 roku, mając lat 80. Pochowany został na Powązkach. Po jego śmierci w warszawskiej prasie ukazało się kilka ciepłych wspomnień poświęconych jego osobie i winiarni. Poniżej jedno z nich. Pochodzi z “Biesiady Literackiej”, nr 9/478, 27 lutego, 1885 r. Jego autorem jest Władysław Maleszewski (ps. Sęp).

Grób Piotra Aleksandra Krzymińskiego i jego rodziny, Stare Powązki, kwatera 3, rząd 3, m. 3,4.
Fot. mapa.um.warszawa.pl

“„A co jutro będzie?” pamiętam zapytanie nieboszczyka „Ojca Piotra”, kupca Krzymińskiego, któremu nasze dzienniki poświęciły serdeczne wspomnienie. Kiedy młodość namawiała do fantazyi i brawury, zebrało się nas kilku i udając birbantów poszliśmy do „Ojca Piotra” na zwiady. Chcieliśmy raz zobaczyć winiarnię w której na meblach ordynarnych, przy świecy łojowej zasiadają hrabiowie, książęta i inni dygnitarze, aby ciągnąć winko nieposzlakowane. Chcieliśmy równocześnie zaimponować staremu; każdy z nas miał w zapasie jakiś dowcip, jakąś bufonadę, coś z tego co cechuje ludzi przyzwyczajonych do marnotrawstwa.

Z gęstą miną weszliśmy do okopconej izby w domu Petyskusa i zażądaliśmy węgrzyna na dukata — cena na ówczesne czasy bardzo wysoka. Żądanie młodzików tak zaintrygowało Ojca, że wychylił głowę z za parawana a kiedyśmy zaczęli rozprawiać głośno, nie tęgo udając birbantów a gorzej jeszcze książąt, stary wyszedł do nas, usiadł przy naszym stole i pomalutku zapytał: — Panowie młodzi, zapewne obchodzą imieniny którego z kolegów?… — Tak jest, dziś właśnie Adasia chrzczono, temu lat dwadzieścia trzy; odpowiedział jeden z nas śmielszej natury… I Ojciec wdał się w gawędę, a tak od razu nas ujął sympatycznym głosem, dobroduszną fizyognomią, że rola birbantów jakoś nam się plątać zaczęła i odpowiadaliśmy na pytania skromnie, szczerze, jak dzieci przed ojcem.

A kiedy stary dowiedział się, że trzech z nas było jeszcze aplikantami a tylko jeden piastował dygnitarskie stanowisko kancelisty w Komisyi Sprawiedliwości, że na tego jednego dukata musieliśmy się wszyscy złożyć—zapytał nas: „A co jutro będzie?.” Pytanie to impertynenckie kto inny przypłaciłby drogo, ale Krzymiński wymówił je z takiem jakiem współczuciem, żeśmy się obrazić nie mogli wówczas nawet, kiedy jeszcze dodał przestrogę:— „Nie dam wam dukatówki, bo nie chcę, żeby który później narzekał: Krzymiński nauczył nas zbytków i pijatyki, a teraz musimy całować po rękach Cwajnosa!”

Cwajnosem zwany był głośny wówczas lichwiarz Markus v. Markowski, którego doskonale sfotografował Wacław Szymanowski w swoich „Lichwiarzach warszawskich”.

Potem Ojciec wystawił butelkę wina i prosił, abyśmy przyjęli od niego poczęstunek. — »Moje dzieci, ja się nie zrujnuję, a wam dukat przyda się na co innego — przed wami życie długie a może i ciężkie”. I wzniósł zdrowie solenizanta a my, cośmy chcieli uchodzić za birbantów, piliśmy cienkusz jak baranki.

Takiemu to poczciwemu oryginałowi gazety poświęciły sute nekrologi a kupcy warszawscy złożyli na trumnie wieniec z napisem: „Naszemu nestorowi”. Dziwnie to wygląda, że kupiec u którego tylko wino spijano zasłużył sobie na taką pamięć; złośliwi, a potrzebujący dla zdrowia swego ciągle gryźć coś lub kogoś, powiedzą, że i winiarz ten był naszą świętą tracyą. Nie podnosząc zasług obywatelskich Krzymińskiego do bohaterstwa, słusznie należy się dobre słowo człowiekowi, który handlując ogniem, nie spalił niczyjej fortuny, nie rozpoił nikogo, nie zrobił majątku kosztem czyjejś rodziny i dzieci.”

 

Comments are closed.

Cytaty

Ani zarąbanie i zagubienie dróg, ani konfiskata wina, ni grzywny – nic nie było w stanie ugasić polskiego pragnienia picia węgierskich specjałów. I tak po dziś dzień, śladem braterstwa polsko-węgierskiego stał się tokaj, najlepiej rozpoznawane do dziś wino w kraju wódki i piwa. — Dorota Lewandowska, Wszystkie drogi prowadzą na Wegry. Handel winem węgierskim w XVI-XVII wieku http://www.wilanow-palac.pl

The forecast for Tokaj, Hungary by Wordpress Weather