Lidl sięga po węgierskie wina

16/01/2015
By Gabriel Kurczewski

14 stycznia, w restauracji Baltazar by Mondovino w Warszawie, Lidl przedstawił nową ofertę win, która pojawi się na sklepowych półkach 2 lutego. Będą to 24 wina z różnych regionów Węgier.

Jest to pierwsza tak duża akcja promocji win węgierskich podejmowana przez polską sieć supermarketów lub dyskontów. Jeśli odniesie sukces, być może będzie w przyszłości ponawiana.

W bordoskich ofertach Lidla pojawiały się wina z wyższej półki, niekiedy w cenach przekraczających nawet sto złotych. Tym razem jest inaczej. Zobaczymy zestaw win kosztujących od 14 do 30 złotych. Będą to więc raczej wina codzienne ale to nie jest zarzut. Przeniesienie nad Wisłę kawałka węgierskiej codzienności na pewno wiele osób przyjmie z zadowoleniem. Zwłaszcza, że ceny win są podobne do węgierskich a wśród producentów nie zabraknie znanych marek – (Gal Tibor, Takler, Chateau Dereszla, Royal Tokaji).

Sensacją może być wytrawny Furmint 2013 Dereszla. To wino zrobiło furorę już dwa lata temu (rocznik 2011), kiedy pojawiło się na rynku kosztując 30 złotych. Była to wówczas cena bezkonkurencyjna. W Lidlu cenę ustalono na poziomie 19,99 zł! Najnowszy rocznik jest bardzo przyzwoity, owszem dość lekki i prosty ale bez problemu poznamy w nim tokajskiego Furminta w wersji wina orzeźwiającego, świeżego, pasującego do lekkiej kuchni.

Winem typowo orzeźwiającym jest też Taschner Soproni Orsai Olivier 2014. Nos ma trochę muszkatowy, kwiatowo-egzotyczny. Sugeruje to łatwe usta w których jednak pojawia się zaskakująco silna cytrynowa kwasowość. Poza nią wino jest raczej skromnie wyposażone w owoc. Dobre będzie na lato oraz do lekkich potraw rybnych lub owoców morza. Za 14,99 zł jest to fajna taniocha dla amatorów kwasiorów.

Miał swoich zwolenników na przedwczorajszym spotkaniu Muscat Blanc zabutelkowany pod marką „Chateau Tarcal” w winiarni Gróf Degenfeld (i chyba też przez nią zrobiony, gdyż jest to jedyna znana mi winiarnia tokajska używająca tej wersji nazwy szczepu sárga muskotály). Moim zdaniem jest to blade wspomnienie popularnych półwytrawnych win z tego szczepu: krótkie, bez intensywności aromatu. Te wina nie są długowiczne a dostajemy rocznik 2012. Trzeba przyznać, że cena nie jest wysoka – 17,99 zł. W ofercie Lidla pojawi się jeszcze muszkat Bárdos z regionu Mátra. Niestety, opuściłem to wino podczas degustacji. Możliwe, że jest atrakcyjniejsze.

Ciekawszym winem jest Maurus Ezerjó z Mór (27,99 zł). Ani szczep Ezerjó, ani region Mór nie są zbyt popularne i nie słyną z obfitości wybitnych win, jest to więc pewna ciekawostka Nos wina jest atrakcyjny, intensywny, złożony z nut cytrusowych i pestkowych owoców. Przypomina z grubsza rieslinga. Usta okazały się zaskakująco kwasowe, cierpkie, bardzo wytrawne, raczej brak w nich owocowości korespondującej z nosem. Wino jest więc niełatwe, do picia w towarzystwie jedzenia.

Wina czerwone reprezentowane są przez regiony Eger i Szekszárd. Podobał mi się lekki Kékfrankos 2012 z Eger zrobiony przez Nyolcas es Fia Borház. Jest w nim sporo czerwonych owoców, delikatne taniny. Łatwe i przyjemne ale nie całkowicie bezduszne. Wino ma kosztować tylko 19,99 zł

Całkiem dobry jest Egri Bikavér Toth Ferenc 2011, dość lekki ale dający przedsmak krągłości i pełnego, głębokiego smaku, których spodziewamy się po czerwonych kupażach.

Egerski Merlot Juhasz 2011 za 22,99 zł ma mocniejsze taniny, trochę głębszy smak ale wśród merlotów jest winem co najwyżej umiarkowanie skoncentrowanym.

Egri Bikavér Tibor Gal 2011 wydał mi się winem niezrównoważonym, zbyt kwasowym, nieprzyjemnie ostrym. Próbka z dekantera nie różniła się znacząco. Pojawienie się tej cenionej etykiety w polskim dyskoncie, w atrakcyjnej cenie (24,99 zł) robi spore wrażenie i choć jestem tym winem rozczarowany nie wykluczam, że z szacunku dla marki spróbuję go jeszcze raz.

Podobało mi się za to Wekler Szekszárdi Bikavér 2012, kosztujące także 24,99 zł – sporo owocu, trochę wrażenia słodyczy (nie wiem czy to naprawdę cukier czy może wpływ beczki albo alkoholu?), w mojej opinii, całkiem ładnie zintegrowane taniny.

Takler Szekszárdi Merlot 2012, najdroższe wino czerwone (29,99 zł), silące się na powagę i głębię. Robi to całkiem sprawnie i może spodoba się miłośnikom mocniejszych, bardziej skoncentrowanych, beczkowych czerwonych win, choć od prawdziwej szekszardzkiej wagi ciężkiej dzieli je kilka kategorii.

Wśród win półsłodkich znajdziemy Furmint 2009 z butikowej winiarni Tokaj Classic (21,99 zł). Jej obecność w Lidlu jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Tokaj Classic to firma trzech starszych panów, emerytowanych muzyków, dawniej członków orkiestry w Wiesbaden. Jeden z nich, Węgier András Bruhacs, namówił kolegów na winiarnię w Tokaju a właściwie w Mad, gdzie kupili ziemię w słynnych winnicach Becsek i Király. Ich winiarzem jest również starszy pan, eks-burmistrz Mad Imre Galambosi. Rolę salki degustacyjnej pełni w Tokaj Classic kuchnia zadbanego, wiejskiego domu. Swoje wina sprzedają głównie w Niemczech, choć od paru lat można już łatwiej kupić je w Tokaju.

Tokaj Classic nie odwraca się plecami do starego stylu i nie boi panicznie utlenienia, choć część win z młodszych roczników zrobiona jest nowocześnie. Półsłodki Furmint 2009 ma jednak wyraźne nuty orzecha włoskiego i zleżałych owoców. Ma też sporo ciała ale buduje je głównie cukier. Jest to nietypowe wino, łatwe do picia ze względu na słodycz ale oryginalne w smaku, dalekie od mainstreamu. Ciekaw jestem czy zawojuje Polskę?

Na sukces skazane jest chyba lekkie, czyste, ultra-łatwe Dereszla Dorombor „Nem Száraz” 2013. Humorystyczna nazwa „Nie wytrawne” ujawnia do kogo jest adresowane. Jest to wino (winko?) nie tylko nie wytrawne ale nawet półsłodkie, absolutnie bezproblemowe, gruszkowo-melonowe. Butelka 0,75 l kosztować będzie 19,99 zł.

Dereszla Dorombor Cuvee „Nagyon Edés” 2011, czyli „bardzo słodkie” jest stylistycznie podobne do lżejszej wersji. Oferuje czysty, świeży smak, z dominantą gruszki ale też lekkimi nutami kwiatowymi. Jego „wielka” słodycz nie męczy, choć brakuje mu trochę kwasowości. Butelka 0,375 l będzie mieć cenę 17,99 zł.

Najlepszym przedstawionym winem słodkim jest moim zdaniem Tokaji Bodvin Cuvee 2013, tańsza etykieta Gabora Orosza z Mad. Jest to wino wciąż dość lekkie jak na tokajską słodycz. Zawiera nieco ponad 100 g/l cukru, który w tym wypadku jest – nareszcie – niemal zrównoważony kwasowością. Wpływa to też korzystnie na intensywniejsze odczucie owocu. To wino trafi do nas w małej butelce 0,375 i ma kosztować 24,99 zł.

Są jeszcze dwie ciekawe słodkie zapowiedzi, które nie dotarły na warszawską prezentację. Tokajicum Sárga Muskotaly 2011 Edés piłem dwa lata temu i było bardzo dobre. Jeśli zachowało coś ze swojej świeżości i intensywności do dzisiaj, to może być bardzo atrakcyjną propozycją.[Do sprzedaży w Polsce trafił rocznik 2013!]

Najbardziej czekam jednak na Royal Tokaji Late Harvest 2012. Wino to ma bardzo dobrą opinię, którą zawdzięcza jakości i cenom. Bardzo dobrze wspominam roczniki 2006,2007, 2010 – ładne wina pełne owocu, brzoskwiniowe, miodowe. W cenie do 30 zł to może być wielki hit. Nie znam jednak rocznika 2012 a był on problematyczny – gorący i suchy. Odbiło się to nie tylko na kwasowości wielu win ale moim zdaniem też na jakości ich aromatów. Poza tym, enolog Royal Tokaji Károly Ats, Winiarz Roku 2012 na Węgrzech, który firmował to cuvee swoim nazwiskiem, od marca 2013 pracował już w Tokaj Kereskedőház. Nie wiem czy do końca czuwał nad rocznikiem 2012. Zobaczymy. Na pewno Royal Tokaji Late Harvest będzie pierwszym węgierskim winem, które kupię w Lidlu.

Podsumowując, nie ma w tej ofercie win wielkich i nie dostarczą nam one wielkich wzruszeń. Są to wina na co dzień, w większości przyzwoite (niechętnie wspominam tylko nieczyste aromaty win różowych) dające sporo przyjemności za umiarkowaną cenę.

Powstaje pytanie czy te tanie wina mają dość charakteru, by zwracać uwagę na ich węgierskie pochodzenie, czy też są kolejnymi marketowymi „merlocikami” i „słodziakami”? Myślę, że w przynajmniej kilku przypadkach amatorzy węgierskich win nie będą rozczarowani – mam na myśli pełniejsze wina czerwone, wśród białych Furmint Dereszla. Jak wspomniałem, liczę też na to, że Royal Tokaji Late Harvest 2012 trzyma poziom wcześniejszych roczników.

Akcja Lidla prowokuje do dyskusji. Na przykład, czy będzie ciosem, czy wsparciem dla małych importerów specjalizujących się w Węgrzech? Myślę, że jednorazowa akcja, ograniczona do niedrogich prostych, poprawnie zrobionych i całkiem ciekawych win będzie dobrą promocją węgierskiego winiarstwa, którego wizerunek był dotychczas przez markety niszczony. Import win jakościowych chyba tym na tym cierpiał. Myślę, że dywagacji wokół tej promocji będzie sporo i wrócę do nich, gdy będzie czas na jej podsumowanie. Na razie, cieszmy się z faktu, że będziemy mieć przez jakiś czas przyzwoite wina węgierskie na wyciągnięcie ręki.

Tags: , , , , , ,

14 Responses to Lidl sięga po węgierskie wina

  1. Łukasz Dulniak on 16/01/2015 at 12:19

    Poruszył Pan ciekawy wątek posługiwania się nazwą muscat blanc. O ile dobrze kojarzę, przed kilku laty wina te przez kilka winiarni w Tokaju były nazywane muscat lunel, ale potem to określenie zostało zastrzeżone dla francuskiej apelacji Muscat de Lunel. Jak rozumiem, większość przemianowano na swojskie sarga muskotalyi, a tylko nieliczne na muscat blanc. To dla mnie dość zaskakujący krok, bo trudno się w nich dzisiaj odnaleźć.

    Co do tego Degenfelda, to przeżyłem duży zawód, bo liczyłem właśnie na tego dawnego lunela. A przyjechały najwyraźniej zlewki :/

    • Gabriel Kurczewski on 16/01/2015 at 12:24

      Tak właśnie tłumaczą w Gróf Degenfeld zmianę nazwy. Może zbyt surowo to wino oceniam ale nie widzę w nim zamiennika dla półwytrawnych muszkatów Gróf Degenfeld, Tokaj Nobilis, Patricius czy Royal Tokaji.

  2. ducale on 16/01/2015 at 13:34

    Świetna recenzja, na bank wykorzystam sugestie

    • Gabriel Kurczewski on 16/01/2015 at 13:58

      Dzięki.

      • ducale on 16/01/2015 at 14:09

        Moja znajomość win węgierskich jest wstydliwie niska..oprócz wizyty w 97 w Disznoko( juz znową ekipą AXA) i wypicia pełnej gamy Csaby Malantinszky ( ciekawy jestem Twojej oceny) kilku starych Polgarów to ..prawie nic :(

        • Gabriel Kurczewski on 16/01/2015 at 14:14

          Malatinszky jeszcze przede mną. :)

  3. Sebastian on 16/01/2015 at 15:12

    Mnie zastanawia ten Furmint od Dereszli. Etykieta wszak różni się od tej, którą ma 6 Win. I mam wspomnienie, że tamten zrobił na mnie lepsze wrażenie, niż ten z Lidla, ale może to były po prostu okoliczności przyrody.

    • Gabriel Kurczewski on 16/01/2015 at 15:55

      Tak, kiedyś też zwracałem uwagę, że na tym winie, które teraz trafiło do Lidla napisano “made by Dereszla” a nie “Chateau Dereszla” a etykiety z tym obrazkiem używa się chyba tylko w przypadku prostszych win, do 3-puttonowego Aszú włącznie. Wygląda to więc jak drugi garnitur ale będąc na miejscu nie uzyskałem jednoznacznej odpowiedzi, z tym, że byłem w Bodrogkeresztúr w listopadzie, wieczorową porą, zastałem tylko świeżo przyjętą do pracy pracownicę.
      W bardzo dobrej cenie 30 zł widziałem jeszcze, z rok temu, wino Chateau Dereszla Dry (pierwsza etykieta) w “Piotrze i Pawle”.

      • Sebastian on 19/01/2015 at 11:17

        Po korespondencji z Gaborem Weinerem wyciagam wniosek, że to, co jest w Lidlu, to nie to samo co ma 6 Win. Gabor napisał, że te z etykietą Chateau Dereszla to wina lepszej klasy od tych Made by Dereszla. Teraz więc już wiem, że różnica w smaku, którą zauważyłem, oznacza, że są to inne wina.

        • Gabriel Kurczewski on 19/01/2015 at 13:02

          Dziękuję za wyjaśnienie sprawy u źródła. Ciekawe czy Dereszla produkuje jeszcze wina marki “Chateau Henye” czy też zostały one zastąpione właśnie przez “Made by Dereszla” i Dorombor?

          • Sebastian on 19/01/2015 at 13:48

            Gdy byłem na degustacji w 6 Win Gabor opowiadał o tym, że Dorombor to taki produkt wymuszony przez rynek, skierowany do młodych Węgrów, którzy uciekają od wina. Stąd kolorowe etykiety i nazwy “Nie wtrawne” “Bardzo słodkie” itp. O drugiej marce nie słyszałem.

  4. Paweł P. on 16/01/2015 at 21:45

    Manie bardzo zainteresowała zapowiedź Tokajicum Sárga Muskotaly 2011 Edés jak udało mi się wyczytać z anonsu na FB chodzi o późny zbiór (butelka zawijana w papier). Jak dla mnie to wino też cierpi na nadmiar cukru i niedomiar kwasowości (a może takie wina na Węgrzech preferują polscy turyści masowo podążający na kąpieliska?).
    Oczywiście muszkatowy, bardzo intensywny nos wina, co bardziej delikatnych odbiorców może razić. Widziałem jednak bardzo pozytywne reakcje potencjalnych klientów :-) bo wino jest słodziutkie-milutkie. Dla mnie to wielkie zaskoczenie, że pojawi się w Lidlu, jeszcze 3 tygodnie temu zapewniałem, że nie da się go kupić w Krakowie i nieprędko się to zmieni. W sumie to dobrze pomylić się w takiej kwestii :-)

    • Gabriel Kurczewski on 16/01/2015 at 22:12

      Cieszę się, że mamy potwierdzenie dobrej formy tego wina, bo rozumiem, że piłeś je niedawno. Mimo rażącego Cię niedostatku kwasowości nie martwię się o jego powodzenie. Podejrzewam, ze szeptany marketing będzie niósł po Polsce przekaz, że trzeba kupować “tokaj w papierku”, bo jest jeszcze lepszy od “mołdawskiego w woreczku” :)

      PS. Zaraz, zaraz, nie od razu zajarzyłem – na FB zacząłeś zaglądać?

  5. [...] nieznany mi dotąd producent, więcej o nim napisał tokajski specjalista Gabriel Kurczewski w swojej relacji z degustacji) z rocznika 2009, znajdujące się chyba w szczytowym momencie [...]

Cytaty

Jak ryby bez wody, tak Polacy nie potrafią żyć bez dobrego węgierskiego wina. — Ottlik Pál, Miles Lambert-Gocs, “Tokaji Wine”

Pogoda

Tokaj
Dzisiaj
It is forcast to be Chance of Rain at 7:00 PM CEST on April 27, 2017
Chance of Rain
21°/12°

Facebook

Filmowy dokument o Istvanie Szepsy, który miał niedawno premierę na Węgrzech, będzie mieć wkrótce polską wersję językową! ... See MoreSee Less

View on Facebook

Dzisiaj Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Znacie dalszy ciąg cytatu: "Serce ich dla nas Polaków najlepsze, może dla tego, że..." ? ... See MoreSee Less

View on Facebook

The forecast for Tokaj, Hungary by Wordpress Weather