Wino Janowe

04/01/2014
By Gabriel Kurczewski

Nie znałem wcześniej zwyczaju święcenia wina w dniu 27 grudnia, w święto Świętego Jana Ewangelisty. Znam kilka pobożnych osób i są wśród nich takie, które nie stronią od alkoholu ale nie dowiedziałem się od nich nigdy o błogosławieniu w kościele wina „na lekarstwo ciała i duszy” oraz „by uwalniało od trucizny nienawiści”.

Stało się to dopiero w Muszynie a dokładniej w modrzewiowej cerkwi w Złockiem, wybudowanej przez mieszkających tu do 1945 roku Łemków. Patronem kościoła jest Święty Dymitr (Demetriusz). Pochodzący z Salonik rycerz zapewnie nie był uprzedzony wobec wina.

Dziś różnie z tym bywa wśród ludzi świętych i świątobliwych. Z jednej strony, biblista ks dr Wacław Borek prowadzi w katolickim Radio Plus Opole audycję „O winie z Biblią w ręku”, z drugiej strony, niektórzy katoliccy aktywiści przekonują, że tylko abstynencja jest bezpieczna a wino na ostatniej wieczerzy było tak naprawdę sokiem.

Miałem więc trochę szczęścia trafiając kilka lat temu do Muszyny, miejscowości położonej „sub Ungaria”, będącej przez kilkaset lat własnością krakowskich biskupów, dla których muszyński starosta sprowadzał wino z Węgier. Jego zaś, czyli starostę, „pijanemi rymy” wprowadzać chciał do nieba Jan Kochanowski.

Teraz jeszcze okazało się, że w kościele, którego ozdobą, obok ikonostasu,  jest stary drewniany krucyfiks opleciony złotą winoroślą, święci się wino, by szło ludziom na zdrowie, czyściło dusze z brzydkich uczuć i uzdrawiało międzyludzkie relacje. Wszyscy czytamy teraz Belę Hamvasa więc dodam, że o prowadzeniu przez wino do Boga proboszcz w Złockiem jeszcze nie naucza.

Na wielu stronach internetowych można przeczytać, że zwyczaj święcenia „wina Janowego” narodził się w XIII wieku a opiera się na Apokryfie z VI w. Według niego, Święty Jan wypił bez szkody dla swojego zdrowia zatrute wino po wykonaniu nad nim znaku krzyża. Stało się to dla poddających go próbie pogan dowodem prawdziwości jego wiary, którą następnie sami chętnie przyjęli.

Msza w Złockiem odprawiona została po zmroku, bez kazania, dość pospiesznie. Wchodząc, dostrzegłem tylko jednego mężczyznę z foliową reklamówką podobną do mojej. Kiedy jednak, na koniec, proboszcz ogłosił święcenie wina poruszyło się więcej osób. Nie było przestróg, wzywania do umiaru ani żadnych w ogóle odniesień do pijaństwa. W krótkich, miłych sercu słowach, proboszcz pochwalił „owoc winnego krzewu i pracy rąk ludzkich” oraz podkreślił znaczenie wina. Przypomniał, że Chrystus porównywał siebie do winnego krzewu (w Ewangelii Św. Jana) i użył wina w najważniejszym sakramencie.

Po modlitwie proboszcz szedł przez kościół i tam gdzie dojrzał butelkę wina, machał kropidłem. Z niektórymi wiernymi zamieniał dwa słowa, być może recenzując przyniesione butelki. Moim też się przyjrzał ale nic nie powiedział. Trzymałem w jednej ręce Karadi-Berger Furmint Narancsi 2012 a w drugiej wytrawne Szamorodni 2010 z tej samej winiarni. Wina te nie są jeszcze wprowadzone do sprzedaży.

Furmint Narancsi jest znaną od lat marką mającą grono swoich zwolenników. Jest to pełne, złożone i dość drapieżne wytrawne wino, mające według samego Zsolta Bergera, uchwytywać równowagę nut owocowych, mineralnych i beczkowych.

Wytrawne Szamorodni 2010 jest moim drugim obok Selectio 2008 ulubionym winem z winiarni Karadi-Berger. Spędziło w beczce dwa lata, ma typowe dla gatunku nuty ale jest łagodniejsze, czystsze i bardziej owocowe od rustykalnych wersji tego wina. Nadaje się na lekarstwo dla duszy i ciała ale może też być znakomitym towarzyszem eleganckich dań, np. z ptactwa i dań z sosami grzybowymi.

Tags: ,

4 Responses to Wino Janowe

  1. P. Polak on 05/01/2014 at 22:39

    Świetny wybór wina na św. Jana. Furmint Narancsi rzeczywiście robi wielkie wrażenie, można nad nim pomedytować. Wytrawny samorodny tokaj, to też wspaniała tradycja, dobrze że jeszcze nie zginęła!
    A co do święcenia wina to rzeczywiście piękna tradycja kościelna, od dawna koło niej krążę, ale nie mam czasu na kwerendę po czasopismach (niestety niezdgitalizowane – kiedyś przeglądałem, ale nie zrobiłem notatek).
    Tak więc kilka krótkich słów uzupełnienia na gorąco: było to święto, które niegdyś przywodziło do kościoła wielu, niezbyt nawet gorliwych katolików. W wielu miejscach istniał bowiem zwyczaj, że po mszy można było dostać do spróbowania w kościele święconego wina (włączając w to dzieci). Było to więc wielkie święto dla ministrantów, którzy stawiali się nadzwyczaj gorliwie zawsze w komplecie! Co ciekawe w niektórych miejscach zwyczaj kosztowania poświęconego wina przetrwał do dziś.
    Z pozdrowieniami i życzeniami wielu kolejnych interesujących wpisów w Nowym Roku!

    • Gabriel Kurczewski on 07/01/2014 at 07:55

      Interesuje mnie czy ten zwyczaj jest dzisiaj podtrzymywany wyłącznie z inicjatywy poszczególnych księży czy tez może sa regiony w ktrych jest zywą tradycją? Pozdrawiam i zyczę Ci czasu na pisanie o winie w 2014!

      • M. on 18/01/2014 at 19:05

        Bibe amorem Sanctis Ioannis ! Cóż , wygląda na to , że zwyczaj ten przechował się nie byle gdzie , bo na Jasnej Górze . Zwracam uwagę : “Na Jasnej Górze wino do sprawowania Najświętszej Ofiary od lat sprowadzane jest z regionu tokajskiego. Jest to związane z paulińską tradycją, bo zakon wywodzi się z Węgier.”
        http://www.niedziela.pl/artykul/7331/W-swieto-Jana-Apostola-i-Ewangelisty—27
        http://gloria.tv/?media=547571
        Pozdrawiam i dziękuję za Pana interesujące teksty.

        • Gabriel Kurczewski on 18/01/2014 at 19:42

          Dziękuję za infomrację! Paulini byli obecni w regionie tokajskim od pierwszej połowy XIII w. Posiadali kilka winnic, między innymi Oremus koło Sátoraljaújhely. Pozdrawiam!

Cytaty

Podawane jest w przerwach koncertów i przedstawień operowych, lubi wielką widownię i dużo publiczności. Tokaje należą do najbardziej muzykalnych win. — Bela Hamvas, Filozofia wina

Pogoda

Weather forecast by WP Wunderground & Denver Snow Plowing