Nieszczęście, które daje nadzieję

11/11/2013
By Gabriel Kurczewski

Każdy, kto czytał „Wspomnienia staromiejskie” Henryka Marii Fukiera na pewno pamięta ten fragment:

„Po wzięciu Warszawy w 1939 roku wojska niemieckie obstawiają dom i przez trzy dni – szóstego, siódmego i ósmego października – wywożą samochodami wszystkie wina: beczki i butelki młode i stare, i te najstarsze na świecie.”

Nie sądzę natomiast, żeby równie wielu osobom utkwiły w pamięci te linijki:

„Przyszedł interesant-inkasent, który co pewien czas zjawiał się po pieniądze. Był to człowiek już starszy, poważny, lecz dziwnie niemiłego obejścia i bardzo nielubiany przez mój personel w winiarni. Wiedząc o tym, a będąc bardzo zajęty, poprosiłem go, by poczekał w sąsiednim pokoju Kazimierzowskim, sam zaś pobiegłem na górę do mieszkania, by przygotować do wypłaty pieniądze i odpowiednie pokwitowanie.”

Niestety, chociaż zostały one umieszczone w anegdotycznym kontekście w rozdziale „Przesądy i zabobony”, to dotykają bardzo poważnego problemu. Zadłużenie doprowadziło do ogłoszenia upadłości firmy „T. Fukier” w czerwcu 1927 roku i przejęcia jej przez inż. Edwarda Krzemińskiego. Była to zmiana ważna dla losów kolekcji zabytkowych win. Paradoksalnie, zwiększyła szanse na przetrwanie wojny przez jakąś jej część.

Głos Polski, 9 czerwca 1927 r.

Nie wiem w jaki sposób doszło do bankructwa Henryka M. Fukiera. Jeden z artykułów prasowych umieszczał to wydarzenie na tle kryzysu branży.

Sytuacja w handlu manufakturą, H. Gibersztein, Przegląd Handlowy, 24 czerwca 1927 r.

Inny publicysta wyrażał jednak niedowierzanie, że zwyczajna działalność winiarni, nawet w trudnych czasach, mogła doprowadzić do tak znacznego zadłużenia.

Refleksje giełdowe, Nasz Przegląd, 12 czerwca 1927 r.

Władysław Płachciński sugerował, że Henryk M. Fukier wplątał się w jakieś spekulacje walutowe, choć poszukiwanie dolarów przez importera jakościowych win było naturalne. O zakupach wina węgierskiego za dolary czytamy zresztą we „Wspomnieniach…” Płachciński wyraził też skrajnie negatywną opinię na temat inż. Krzemińskiego. (Cytuję tutaj książkę Wiesława Wiernickiego ‘Wspomnienia o warszawskich knajpach”. Nie wiem czy wiernie opiera się ona na wspomnieniach Władysława Płachcińskiego, do których dotąd  nie dotarłem)

“Pożyczał dolary (w markowych czasach) na wysoki procent. Kiedyś jego subiekt pytał mnie, czy znam może kogoś, kto może pożyczyć dolary na 3, a nawet na 4 procent miesięcznie. Około 1925 roku Henryk Fukier ocucił się bankrutem. Oplątał go niejaki Krzemiński, ohydny typ, i po prostu wyzuł go z majątku.”

Szatan ze wspomnień Płachcińskiego był jednak Aniołem według Gazety Handlowej.

Gazeta Handlowa, 28 grudnia 1928 r.

Nie wiem, gdzie leży prawda. Nie wiem kiedy spotkali się obaj panowie. Wiadomo natomiast, że przy „sanowaniu” firmy dochodziło między nimi do poważnych nieporozumień. W 1930 roku Edward Krzemiński pozwał Henryka Fukiera do sądu za oszustwo.

Nasz Przegląd, 4 lutego 1931 r.

Informacja ta potwierdza w pewnym stopniu moje przypuszczenie, że Henryk M. Fukier nie współpracował z winiarnią po utracie kontroli nad nią. Krzemiński ostatecznie chyba przejął również kamienicę, skoro w reprezentacyjnych komnatach pierwszego piętra otworzył restaurację. Nosiła nazwę „Gospoda Towarzyska”. Według niektórych źródeł powstała w porozumieniu z MSZ i miała służyć potrzebom dyplomacji. Na co dzień była jednak otwarta dla wszystkich. Serwowano w niej śniadania, obiady i kolacje. Urządzano w niej zabawy sylwestrowe.

Teatr, 3 (15), 1935

Druga zmiana, która nastąpiła po przejęciu firmy przez nowego właściciela jest ważniejsza. Wydaje mi się, że to dopiero Krzemiński wprowadził do normalnej sprzedaży stare wina z piwnicy Hetmańskiej. Gość winiarni z 1919 roku, James A. Roy pisał, że najstarsze wina nie były na sprzedaż. Również z lektury „Wspomnień…” można odnieść wrażenie, że Fukierowie je reglamentowali. W czasach Krzemińskiego w prasie zaczęły się ukazywać reklamy podkreślające obniżkę cen win. Opublikowano nawet kompletny cennik obejmujący najstarsze wina.

Źródło: Winne tradycje w kulturze polskiej

Nie wiem dlaczego firma zdecydował się na takie posunięcie. Wiem natomiast, że komornik często odwiedzał winiarnię Krzemińskiego a czasem także jego mieszkanie. Pierwsza licytacja win została ogłoszona w 1932 roku. Znalazłem też podobne ogłoszenia w gazetach z lat 1935 i 1939.

Gazeta Polska, 4 września 1932 r.

Najciekawsze są jednak doniesienia z roku 1934, ponieważ mówiło się w nich wyraźnie o zabytkowych winach z piwnicy Hetmańskiej. Na początku roku pojawiło się sensacyjne doniesienie o sprzedaży całej kolekcji. Dziękuję Pawłowi Polakowi za podzielenie się tym znaleziskiem.

Głos Poranny, 4 stycznia 1934 r.

W maju, 2 tysiące butelek miało zostać zlicytowanych przez komornika.

Nowiny Codzienne, 22 maja 1934 r.

W informacji musi być błąd: albo zabezpieczono inne, tańsze wina albo zadłużenie było o wiele większe. Do licytacji raczej nie doszło. Wkrótce powrócił temat sprzedazy win za granicę. Artykuły prasowe donosiły, że budzą one duże zainteresowanie.

ABC, 2 czerwca 1934 r.

Inna gazeta informowała, że wina przeznaczone na sprzedaż są warte pond milion złotych oraz, że oprócz Amerykanów interesuje się nimi jeden z arystokratycznych klubów angielskich. Czy doszło do tej wielkiej transakcji? Jeżeli tak, to dlaczego Krzemińskiego nadal odwiedzał komornik? Trudno powiedzieć, nie mając pełnego obrazu jego interesów. Według Władysława Płachcińskiego przed wojną stracił on, na rzecz banku, wszystko, nie tylko winiarnię i kamienicę Fukierów ale też swój majątek ziemski.

Nie wiemy, jak bardzo został uszczuplony stan piwnicy Hetmańskiej w związku z zadłużeniem Edwarda Krzemińskiego. Według relacji Kordiana Tarasiewicza „W roku 1940 można było zakupić około 400 butelek win i miodów pochodzących z „piwnicy hetmańskiej”, obłożonych sekwestrem urzędu skarbowego”. Czy była to jedyna większa partia win, która opuściła piwnicę zanim wkroczyli do Warszawy Niemcy? Artykuł prasowy, niekoniecznie dokładny, z 1934 roku szacował zbiory piwnicy Hetmańskiej na 7 tysięcy butelek. Henryk Maria Fukier we „Wspomnieniach…” pisał, że w momencie wybuchu wojny było tam około 5,5 tysiąca butelek. Jeśli szacunki powyższe są trafne, to możemy zapytać: gdzie wywędrowało w latach trzydziestych tysiąc butelek z piwnicy Hetmańskiej?

Kamienica fukierowska podczas okupacji. Okna pierwszego i drugiego pietra są zabite deskami. NAC 2-8990

Smutne wydarzenia opisane powyżej doprowadziły więc ostatecznie do tego, że cień szansy na przetrwanie wojny i powrót do Warszawy chociaż niewielkiej części kolekcji jest nieco mniej blady niż ten, który rysował się  po lekturze „Wspomnień…”.

 

Tags: ,

4 Responses to Nieszczęście, które daje nadzieję

  1. P.Polak on 12/11/2013 at 13:53

    Gabrielu!
    Dzięki za kolejny, ważny temat Fukierowski. Przyznam, że zabierałem się do niego od jakiegoś roku, ale przyznaję, że nie miałem serca, aby o tym pisać.

    Znalazłem podczas moich poszukiwań interesującą wzmiankę opublikowaną w 1934 r. na łamach łódzkiego dziennika “Głos Poranny”. Donosi ona również niezależnie o sprzedaży win do USA. Nie mogę tu zamieścić skanu, więc poniżej cytuję część oryginalnej wiadomości.

    “Firma ‘Fukier’ sprzedała właściwie całą swą t.zw. ‘piwnicę hetmańską’, liczącą około 7.000 butelek wartości 1.100.000 zł. Wina te, jak donoszą z Nowego Jorku, mają być tam sprzedawane po 75 dolarów za butelkę”.

    Nie wiem na ile dobrze poinformowany był sprawozdawca “Głosu Porannego”, ale z grubsza zgadza się to z innymi relacjami. Niezwykła jest jak dla mnie informacja o cenie sprzedaży butelek fukierowskich w USA.

    Jeśli chciałbyś zamieścić wspomniany wycinek, to daj mi proszę znać, prześlę go mailem.

  2. Gabriel Kurczewski on 12/11/2013 at 14:00

    Też długo koło tego tematu chodziłem i z ciężkim sercem o nim pisałem. Bardzo proszę o maila ze skanem Głosu i do zobaczenia jutro w Krakowie.

  3. P.Polak on 12/11/2013 at 14:28

    Zapomniałem napisać jeszcze o tym, że w 1934 r. za oceanem wspominano o najstarszych winach Fukiera. Znalazłem m.in. taką wzmiankę opublikowaną 30 października 1934 r. na łamach “Jefferson City Post-Tribune”: “Hungarian Tokay wine, made in 1610, is still held in Fukier’s wine shop at Warsaw, Poland, and can he had for $55 a quart.”
    Ceny chyba inne niż u łódzkiego korespondenta. Nie mogę tego zweryfikować, bo nie mogę się doszukać informacji o pojemności butelek fukierowskich…

    • Gabriel Kurczewski on 12/11/2013 at 15:01

      Myślę, że te 55 $ dotyczy ceny jednej butelki. O pojemności niektórych butelek wspomina Henryk M. Fukier ale dość ogólnie (str. 93, wyd. 1959). Wrzuciłem ten cytat z amerykańskiej prasy do Google i wygląda na to, że ten materiał pojawiał się już w 1931 r.

Cytaty

Aszú 6P 2003 od Orosza, 6P 2004 od Degenfelda i Aszú 6P 2006 od Andrássyego przypomniały bez cienia wątpliwości, że tokaj to wciąż jedyne węgierskie wino najwyższej światowej klasy. Trzeba było zatem spróbować 330 win, by utwierdzić się w tym, co już wiedzieliśmy. — Wojciech Bońkowski, „XI Pannon Bormustra. Czerwone dewiacje, słodka ulga” http://WWW.magazynwino.pl lipiec 2010

Pogoda

Tokaj
Dzisiaj
It is forcast to be Partly Cloudy at 7:00 PM CET on November 23, 2017
Partly Cloudy
15°/3°

Our weather forecast is from Wunderground for WordPress