Barykady i piwnice

01/08/2012
By Gabriel Kurczewski

“Każdy z chłopców dostawał dwie butelki do ręki i musiał przebiec na drugą stronę pod obstrzałem. Gdyby się przewrócił, a to przecież nie była gładka droga przez gruzy, to one wybuchały. Każdy z chłopców dostawał kopniaka na zachętę, żeby poleciał. Bogdanek nie chciał kopniaka, chwycił dwie butelki i przeleciał przez ulicę z przygodami i za odwagę właśnie dostał dwie butelki czerwonego wina. To wino było oczywiście z piwnic fukierowskich.”

Elżbieta Zofia Stolarczyk

“Na Starówce [były] piwnice Fukiera. Armia niemiecka miała zapasy Moët & Chandon Champagne. Okropne ilości! Tak że myśmy mieli szampana, a nie mieliśmy wody! Kiedy zwalały się domy, [było] dużo pyłu, kurzu. Oczy bardzo szybko [zaczerwieniały się] i nie można było patrzeć. Doktór miał wodę, ale musiałeś być prawie że ślepy, żeby doktor [przemył ci oczy]. Myśmy nie mieli wody – mieliśmy szampana. Próbowałem się kąpać w szampanie – wypełniłem [wannę], ale oczywiście to nic nie [dało]…”

por. Dariusz Celiński

“Wody nie było (to była najtragiczniejsza rzecz). Było tylko trochę „czarnej kawy” zbożowej, bardzo wstrętnej lury. Nawet mycie i gotowanie kaszy odbywało się w winie, bo wina było ile chcieć! W piwnicach Fukiera były całe ogromne beczki wina i właściwie wino stanowiło wodę.”

kapral Jerzy Tomasz Świderski

Powstańcy z Batalionu “Zośka” na Starówce. Fot. ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, autor: Edward Tomiak ©Muzeum Powstania Warszawskiego

“Wino dostawaliśmy zawsze wieczorem jak byliśmy na nocnych barykadach, gorące wino nam przynosili, wino od Fukiera, bo tam też były popękane beczki. Tam się prawie że z piwnicy brało wiadrami to wino, bo się rozlały te zapasy. Tak, że tego wina było dosyć dużo i dosyć długo. Więc musiało być dużo tego wina. To nas właściwie rozgrzewało…”

ułan Bernard Słomski

“Czasami załoga z Zamku pod instytutem Fryderyka Szopena, gdzie jest twierdza i gdzie były magazyny fukierowksie – pracownicy Fukiera dawali powstańcom butelki wina. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że trafiła nam się butelka wina z 1800 roku, czyli miała sto czterdzieści cztery lata. Mimo, że pochodziłem z rodziny gastronomicznej i powinienem się znać, to dziwiłem się, że dali nam taką omszoną butelkę pokrytą pajęczyną, nie mogli jej wytrzeć? A oni chcieli pokazać, jakie to wino. Spróbowałem, jak młody chłopak, piło się to jak esencjonalny kompot jabłeczny, ale niestety – miało swoją moc.”

strzelec Zbigniew Szpakowski

“Na Starówce szczególnie odkryliśmy wina fukierowskie. Piłem miód, który miał trzysta lat. Bo odkryliśmy jedną z piwniczek, która była zamurowana w okresie najazdu szwedzkiego. Została odbita, bo przebijając się, niechcący taką odkryli i na kompanię beczułki (niekoniecznie oryginalne) rozsyłali. To była galareta. Po tym nam galaretę kroili w kubeczki, jak… Niebo w gębie.”

st. strzelec Mieczysław Wacław Świrski

“Przebijaliśmy przejścia w piwnicach ratusza, żeby można było przejść piwnicami z jednej części ratusza na drugą, i [kolega] łomem walił przez mury i nagle łom lekko przeszedł po pierwszej cegle i rozległ się brzęk butelki. Okazało się, jak żeśmy to rozłożyli, żeśmy znaleźli pięćdziesiąt butelek zamurowanych jeszcze w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego. To był tokaj i miód. Korków już nie było, korek był już całkowicie sproszkowany, tylko był wosk, na którym były stemple. A to co zostało, mniej więcej połowa butelki, to właściwie maź, prawie syrop. Ponieważ 10 sierpnia były moje imieniny, więc mi dano w filiżaneczkę od czarnej kawy, czy to był miód, czy to był tokaj, nie, to był syrop po prostu. Wypiłem to i potem ani ręką, ani nogą nie mogłem ruszyć. Chciałem wstać i nie mogłem.”

Bohdan Hryniewicz

“W pałacu zobaczyłem kolejkę rannych i doktora “Maksa” zlanego krwią jak rzeźnik. Warunki straszne, nie było bandaży, tylko papier toaletowy, sztywny jak papier ścierny. Kiedy przyszła moja kolej, “Maks” chciał amputować. Za dużo rannych, żeby się z jednym bawić, a szanse uratowania ręki były prawie żadne. Sprzeciwiłem się: “Obciąć zawsze zdążysz, nie spiesz się”. Czułem, że mdleję z utraty krwi, więc złapałem butelkę wina z zapasów Fukiera na Starówce i zrobiłem sobie nim prysznic, żeby oprzytomnieć. Bałem się, że jak zemdleję, to rękę odetną. W końcu “Maks” założył szynę i zabandażował.”

Tadeusz Chojko “Bolec”

Gąsiory w leju po bombie. Śródmieście Południowe. Wrzesień 1944. Fot. ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, autor: Marian Grabski ©Muzeum Powstania Warszawskiego

“Takich cudnych, pięknych, nieziemskich uniesień to nie przeżyłbym bez Powstania na pewno. Natomiast widząc męczarnie ludzi, niszczenia miasta i tragedie naszej kultury, dorobku – przecież Stare Miasto odbudowaliśmy, ale to nie jest oryginalne Stare Miasto, to nie są piwnice Fukiera, gdzie częstowano nas winem trzy piętra pod domem. Jak ktoś został ranny, to przysługiwała szklaneczka wina, nawet jak był harcerzem – to bym nie poszedł. Bo to było skazanie miasta na zagładę …”

kapral Janusz Leydo

* * *

Szukając wiadomości o losach kamienicy fukierowskiej w latach II wojny światowej trafiłem na relacje zgromadzone w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego. Jego zbiory można przeszukiwać według wybranych dowolnie haseł  i w ten sposób poznawać różne epizody Powstania, tak jak je zapamiętali ich uczestnicy. Niektóre ze wspomnień dotyczą win i piwnic fukierowskich. Ich autorzy są dzisiaj starszymi ludźmi, wtedy byli nastolatkami. Biorąc pod uwagę młody wiek, często też przynależność do harcerstwa i realia życia pod okupacją można przypuszczać, że nie byli znawcami napojów alkoholowych ani warszawskich restauracji czy składów win.

Myślę więc, że częste używanie w tych relacjach nazwy Fukier może być świadectwem sławy i legendy tej staromiejskiej winiarni. Opowieści Powstańców, takie jak zacytowane powyżej, same zresztą tworzą kolejny rozdział tej legendy. Mamy w nich niemal podziemne miasto Fukierów otwarte przed walczącą młodzieżą i oddające jej swoje skarby, również te ukryte przed dawniejszymi najeźdźcami. Jego sercem są wielopiętrowe piwnice na Rynku, gdzie bohaterów częstowano winem a sięga od Zamku aż do ulicy Długiej, gdzie w szpitalu powstańczym wina używano do przemywania ran.

Oczywiście, relacje te (zacytowałem tylko kilka z wielu) zawierają wiele ciekawych, wiarygodnych i wartych dalszego badania informacji. Jak najbardziej, wierzę w odkrycie starych win podczas przekuwania przejść pomiędzy piwnicami Starego Miasta. Natomiast, wątpić można, czy zawsze słusznie wiązano pochodzenia wina ze składami fukierowskimi, trafnie identyfikowano gatunki alkoholi i dokładnie określano ich wiek.

Najbardziej znaną i najważniejszą relację dotyczącą wojennego losu win fukierowskich przekazał Henryk M. Fukier (por.: “Tokaje Fukierów”, “Tokaje Kordiana Tarasiewicza”). Jego książka „Wspomnienia staromiejskie” będąc bezcennym źródłem wiedzy zawiera jednak pewne niedomówienia. Nie należy wyciągać na jej podstawie wniosku, że piwnica Hetmańska w kamienicy Fukierów była latem 1939 roku jedynym miejscem przechowywania większej ilości starych, historycznych win w Warszawie, ani też, że zrabowana w październiku 1939 kolekcja Fukierów natychmiast i w całości opuściła Warszawę. Opowieści Powstańców nie wyjaśniają niczego w kwestii losów kolekcji fukierowskiej ale wzbudzają jeszcze silniejsze pragnienie, by je kiedyś w końcu poznać. Być może zawierają też tropy ku temu prowadzące?

Tags: , ,

One Response to Barykady i piwnice

  1. Barbara on 12/09/2012 at 18:09

    Świetny ten tekst i świetny pomysł :)

Cytaty

Rzadko, na przykład, pijam wino, więcej niż parę kieliszków wina, bez jedzenia – ale jeśli już się to zdarza, to prawie zawsze jest to wino białe. — Hugh Johnson, Life Uncorked

Pogoda

Tokaj
Dzisiaj
It is forcast to be Partly Cloudy at 7:00 PM CEST on October 17, 2017
Partly Cloudy
23°/10°

The forecast for Tokaj, Hungary by WP Wunderground