Furmint z kumplami poszalał w Warszawie

31/03/2012
By Gabriel Kurczewski

Warszawa zasługuje na duże węgierskie wydarzenie winiarskie i właśnie wczoraj takie mieliśmy – dzięki Winicjatywie, In Vino Consulting i… Taste Italy, jeśli dobrze zrozumiałem. Degustacja “Furmint and Friends” miała zapoznać nas z czołowymi winami węgierskimi.

W hotelu Le Regina pojawili ze swoim winami  przedstawiciele kilkunastu znanych winiarni. Obecne były też firmy reprezentujące grupy producentów (Sopron Kékfrankos, Terroir Club), więc zestaw prezentowanych  win był naprawdę bogaty. Imprezę zorganizowano głównie dla branży winiarskiej ale na szczęcie uchylono lekko drzwi miłośnikom wina.

Wśród tokajów zobaczyliśmy dobrze znane i od dawna cenione marki Béres, Disznókő, Dobogó, Patrícius, Tokaj Nobilis. Symbolicznie obecność zaznaczył Királyudvar (dwa wina w ofercie Terroir Club). Mogliśmy też spróbować pierwszych tokajskich win firmy Sauska (jak i win słodkich stworzonych przez Janosa Arvaya w pamiętnej spółce z Sauską – Árvay & Co).

Nie degustowałem systematycznie. Potraktowałem tę oszałamiającą imprezę trochę jak duży festyn. Nie sporządzałem  notatek i mogę tylko podzielić  się nie całkiem pogłębionymi uwagami.

Królem wśród królewskich win gotów jestem ogłosić 6-puttonowe Aszú Disznókő z klasycznego rocznika 1999. Otwarte, szczodre, w pełni dojrzałe wino dużej klasy. Pokazało, że warto trzymać wina z najlepszych roczników aż do osiągnięcia przez nie szczytowej formy.

Królową winiarzy z kolei, i to chyba nie tylko moim zdaniem, była Sarolta Bárdos (Tokaj Nobilis). Wytrawny Furmint, Kövérszőló z późnego zbioru, Aszú – w każdym winie czuć było delikatną ale pewną rękę tej bardzo utalentowanej enolożki. Jej wykwintne wina przyjemnie łączą walory odmianowe i terroirstyczne. Sarolta i Tokaj Nobilis zawsze cieszyli się przychylnością publicystów i miłośników win ale po wczorajszym wieczorze uważam, że i tak jest o nich zbyt cicho.

Trochę kłopotu sprawiają mi za to wina słodkie Jej męża Pétera Molnára, tworzone w firmie Patrícius. Jakoś nie mogę się z nimi dogadać. Zawsze, gdy widzę je na prezentacjach, dostrzegam, że budzą bardzo pozytywne reakcje i szczere zainteresowanie. Mają to, czego zazwyczaj w winach aszú szukam, czyli mocno zaznaczoną nutę botrytis. W dodatku, Péter dba też o to, żeby oprócz premier pokazywać wina bardziej dojrzałe.  Wczoraj np. częstował 5-puttonowym aszú z 2002. Mimo wszystko, coś mi w nich nie leży. Może ta mocna nuta botrytis jest zbyt jednoznacznie grzybowa, w Katince 2005 nawet pieczarkowa?

Dużo przyjemności czerpię za to z wytrawnych Furmintów Patríciusa. Przed butelkowaniem Péter kupażuje furmint z nierdzewnej kadzi z winem dojrzewającym w beczce. Dobiera proporcje tak wprawnie, że łączy ich zalety i Furmint z butelki posiada odrobinę beczkowego „masełka” nie tracąc zarazem świeżości i mineralności.

Dobre wino nie zawsze robi się samo, zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z późno dojrzewającym szczepem w Europie środkowej. Attila Domokos (Dobogó) lubi powtarzać, że nie ma dobrych i słabych roczników. Są tylko łatwe i trudne, stawiające wyzwania winiarzowi. Co to znaczy radzić sobie w trudnym sezonie pokazał wczoraj na przykładzie swojego Furmintu 2010.

W wyjątkowo wilgotnym roku, w którym tokajskie winnice niszczył też grad i wichury, stworzył całkiem treściwe, zbalansowane wino nie rażące ostrą kwasowością. Jeszcze we wrześniu był zmuszony stosować organiczne opryski przeciwko pleśni. Owoce nadawały się do zbioru dopiero w połowie listopada. Wino mieszano w beczce aby przez wzburzanie osadu wzmocnić nieco jego budowę (battonage). Poddano je też fermentacji jabłkowo-mlekowej dla zredukowania ostrej kwasowości. Rezultat jest naprawdę bardzo dobry. Wino nie jest ani zbyt chude ani zbyt kwaśne. Budzi duży szacunek dla determinacji Attili.

Słodkie wina Dobogó, Mylitta i flagowe, zdobywające seryjnie złote medale Decantera, 6-puttonowe Aszú dają dużo słodyczy i soczystego skoncentrowanego owocu. Są to uznane tokajskie marki, może nawet klasyki.

Z przyjemnością przypomniałem sobie wina wytwórni Béres, którą stawiam na równi z tokajską czołówką większych producentów. Bardzo lubię ich wytrawne furminty ze stoków Lőcse i Omlás. Wczoraj poznałem wytrawne cuvee Naparany o aromacie przypominającym nieco klasyczne tokajskie wina słodkie. Aszú 5-puttonowe z 2006 można polecić zwłaszcza osobom lubiących w winach słodkich rześką kwasowość.

Mieliśmy też wczoraj okazję by degustować białe wina z Somló (Kreinbacher, Hollóvar). Ten mały, niezbyt znany w Europie region wydziera Tokajowi wiele nagród na węgierskich konkursach. Jest to też drugi obok Tokaju ważny ośrodek uprawy furmintu.

Tamtejsze wina wypadły wczoraj bardzo solidnie. Na pewno nie bladły przy tokajach.  Zarazem jednak, na podstawie różnych wzmianek i opisów spodziewałem się po nich czegoś bardziej ekstremalnego, gdy chodzi o kwasowość i wulkaniczną mineralność. Tymczasem wina te nie pozbawione były subtelności i lekkości.

Rozlano wczoraj do kieliszków naprawdę wiele znakomitych win czerwonych. Bardzo się cieszę, że poświęciłem im nieco uwagi już dzień wcześniej – na osobnej degustacji winiarni Konyári i Gere w restauracji Borpince. Naprawdę na to zasługiwały. W lżejszych winach (a więc np. właśnie Konyári, wina z Sopronu) znajdywałem sporo elegancji i stylistycznej konsekwencji. Jestem też pod dużym wrażeniem bikaverów St Andrea – doskonała łagodność, czystość, umiar owocowych atrakcji, pojawiające się  po cichu delikatne taniny  w zakończeniu. Uwierzyłem, że Egri Bikavér ma przyszłość, choć nie wiem, czy można odbudować prestiż tej marki przy trwającej od lat powodzi słabych marketowych win?

Wina cięższe (Takler, Gere, Sauska) odbierałem trochę nieufnie, uprzedzony do nich głośnym artykułem Wojciecha Bońkowskiego „Węgierska choroba”. Nie wydałbym na nie majątku, który podobno kosztują, ale przyznaję, że zrobiły na mnie pewne wrażenie. Nie jest przecież codziennością wino z Europy środkowej zdolne swą treścią całkiem sprawnie przykryć 15% alkoholu. Najlepiej z tej grupy odebrałem Cabernet Franc Selection z etykietą Gere-Weninger.

Dziękuję wszystkim, dzięki którym ta impreza się odbyła. Dziękuję za zaproszenie mnie do wzięcia w niej udziału. Marząc o przyszłości, życzyłbym sobie rozdzielenia degustacji Tokaju i reszty Węgier, szerszego otwarcia imprezy dla miłośników win, obudowania głównych degustacji mniejszymi wydarzeniami , na przykład, w formie degustacji komentowanych.

Tags: , , , , , , , , , ,

4 Responses to Furmint z kumplami poszalał w Warszawie

  1. Maciek Gontarz on 01/04/2012 at 21:38

    fajne podsumowanie. z większą częścią tekstu się zgadzam. może z wyjątkiem disznoko, wolę dobogo i nobilis.

    z tym “klasycznym” 1999 to uważaj – znajdą się i tacy, którzy z przyjemnością zaczną polowanie i pytania o istotę klasycyzmu:)

    problem alkoholu w winach węgierskich (ale co ja tam wiem) wydaje się być totalnie nie zauważalny przez tamtejszych winiarzy (minie dekada, obudzą się z ręką w nocniku z poważnym problemem). nie wiem z czego to wynika, może z zachwytu w stylu “jeszcze chwila i będziemy robili dojrzałe i własne primitivo”:)))

    a jeśli zaś chodzi przyszłość, to cóż – jest szansa, że będzie tylko lepiej, a jak będzie dokładnie, to czas osądzi.

    pozdrawiam!

    • Gabriel Kurczewski on 01/04/2012 at 21:50

      Dzięki za komentarz. Zawodowcy może dawali radę ale jak dla mnie, to tam było wina na trzy dni. :-)

      • Maciek Gontarz on 01/04/2012 at 23:04

        :) fałszywa skromność to okropna cecha charakteru :P

        • Gabriel Kurczewski on 02/04/2012 at 07:53

          Mam wyedytować Twoje: “ale co ja tam wiem” ? :-)

Cytaty

Podawane jest w przerwach koncertów i przedstawień operowych, lubi wielką widownię i dużo publiczności. Tokaje należą do najbardziej muzykalnych win. — Bela Hamvas, Filozofia wina

Pogoda

Tokaj
Dzisiaj
It is forcast to be Partly Cloudy at 7:00 PM CET on November 23, 2017
Partly Cloudy
15°/3°

Weather forecast by WP Wunderground & Denver Snow Service