Winiarskie pożegnanie lata w Krośnie i Jaśle (2011)

31/08/2011
By Gabriel Kurczewski

W ostatni weekend sierpnia, w oddalonych od siebie o dwadzieścia kilometrów Jaśle i Krośnie odbywały się festiwale mogące zainteresować miłośników win. W Jaśle były to Międzynarodowe Dni Wina, promujące przede wszystkim winiarzy regionu podkarpackiego, w Krośnie zaś Wyszehradzki Festiwal Win i Turystyki będący kontynuacją polsko-węgierskich imprez organizowanych od kilku lat przez stowarzyszenie Portius, promujące Krosno jako historyczny ośrodek handlu winami węgierskimi i nawiązujące kulturalne związki z Węgrami, zwłaszcza z regionem tokajskim.

Obie miejscowości odwiedziłem w sobotę. W Jaśle trafiłem na inaugurację, która była małym nieporozumieniem. W upalne przedpołudnie wciągnięto na scenę dwudziestkę polityków i samorządowców, którzy urządzili rozwlekły pokaz pustosłowia i autopromocji. Publiczność ściągnięta podstępnie na „korowód winiarzy” i sami winiarze szybko zaczęli się rozpraszać po okolicznych kawiarniach i chronić w cieniu przed gorącem. Targowy namiot swoje podwoje otworzył dopiero po „uroczystym otwarciu”, najpierw przed VIP-ami a następnie przed podmęczoną publicznością, która musiała dodatkowo odstać swoje w kolejce.

Bilet i kieliszek festiwalowy kosztowały 18 zł. i pozwalały na degustacje wszystkich prezentowanych win, z tym, że bilet tracił ważność po wyjściu z namiotu, w którym trudno było dłużej wytrzymać z powodu wysokiej temperatury, nie było w nim też miejsc do siedzenia a większość stoisk gastronomicznych znajdowała się poza nim. Schowanym w namiocie winiarzom można więc było złożyć wizytę ale raczej nie dało się spędzić z nimi i ich winami dnia.

Mimo wszystko, spotkanie z pionierskimi winiarzami Podkarpacia i degustacja ich win były bardzo sympatycznym doświadczeniem rodzącącej się na naszych oczach, dzięki ludzkiej kreatywności i determinacji, gałęzi produkcji rolnej. Czasem trudno było powiedzieć czy mamy do czynienia z zaawansowanymi hobbystami czy grupą producentów, co miało swój urok.

Dominujące na Podkarpaciu szczepy hybrydowe dają wina o oryginalnym smaku i już przez to są atrakcyjne. Można było je porównać z paroma polskimi winami z odmian szlachetnych, przywiezionymi do Jasła przez winiarzy z regionu małopolskiego (np. Riesling z winnicy Comte). Spróbowałem tylko paru win. Nie trafiłem tym razem na wina ciepiące z powodu nadużycia surogatów dębowej beczki. Niestety, nie wszystkie wina udawało się utrzymać w odpowiednio niskiej temperaturze.

Festiwal miał charakter międzynarodowy. Pojawili się na nim goście z krajów „wyszehradzkich” i Ukrainy (Truskawiec, Odessa) ale raczej stanowili tło dla winiarzy polskich. Niespodziewanie, gdyż program opublikowany w Internecie nie zdradzał kto weźmie udział  w imprezie, miałem w Jaśle okazję spotkać winiarską rodzinę Götz z Hercegkut i porozmawiać chwilę z Ildiko Götz, którą wczesnej znałem tylko z fotografii w koronie węgierskiej Królowej Wina. W 2008 roku Ildiko wygrała organizowany po raz pierwszy na Węgrzech konkurs piękności, w którym kandydatki reprezentowały poszczególne regiony winiarskie. Dziewczyny odpytywano z wiedzy o winach i wymagano rozpoznawania win podczas degustacji w ciemno.

Rodzina Götz uprawia 16 ha. winnic położonych między Sárospatak a Tolcsva i produkuje pełną gamę stosunkowo niedrogich win, wśród których David Copp poleca wina aszu “ze szczodrym udziałem szczepu Sárga Muskotály”. Piwnica Götzów z salą degustacyjną leży w zabytkowym ciągu piwnic pod Gomboshegy w Hercegkút, wyróżnionym przez UNESCO jako miejsce szczególnie wartościowego dziedzictwa kulturowego. Wioska zamieszkana jest przez ludność niemiecką osiedloną tam w połowie XVIII w. przez księcia Trautsohna. Przy tokajskim stoisku było dość tłoczno. Ja odszedłem stamtąd z kieliszkiem przyjemnego słodkiego muszkatu.

Wczesnym popołudniem pojechałem do Krosna. Tam, na szczęście, nikogo nie zamykano w dusznym namiocie. Stragany uczestników „Wyszehradzkiego Festiwalu Wina i Turystyki” rozrzucono po zabytkowym rynku i sąsiednich ulicach. Stoisk winiarskich było, prawdę rzekłszy, niewiele, za to sporo tych z tradycyjną regionalną żywnością, pieczywem, serami, wędlinami. Z kamienicy Portiusa zwisał  proporzec z wielkim portretem Roberta Wojciecha Portius, siedemnastowiecznego patrycjusza handlującego węgrzynami a współcześnie patrona krośnieńsko-tokajskich kontaktów. Parę ulic dalej, na dziedzińcu miejscowej PWSZ prezentowano wyroby z krośnieńskiego szkła. Przebojem był pokaz ręcznego wytopu i wydmuchiwania szkła (z udziałem publiczności), przykuwający, niemal hipnotyzujący…

Wina na festynie sprzedawano na kieliszki. Płaciło się wykupionymi w kasie kuponami. W programie znalazło się też sześć biletowanych degustacji komentowanych. Ja skusiłem się na wieczorne spotkanie z tokajami Istvána Kissa. Wcześniej jednak posłuchałem prelekcji dr Petera Molnara (Patricius, Tokaj Nobilis) o węgierskiej i tokajskiej ofercie enoturystycznej. Miłą niespodzianką dla publiczności okazał się poczęstunek trzema winami Patriciusa (wytrawny Furmint 2009, słodkie Sárga Muskotály z późnego zbioru i próbka niebutelkowanego jeszcze 6-puttonowego Aszú z 2007 roku). Peter Molnar przekonywał, że ponad dwadzieścia lat po zmianie systemu politycznego i gospodarczego Węgry, przede wszystkim zaś Tokaj, są gotowe do pełnego wykorzystania walorów turystycznych swojego winiarstwa –wielusetletniej tradycji i unikalnych warunków naturalnych.

Festiwalowy dzień kończyła degustacją win firmy Fitomark Istvána Kissa. W przewodniku Marka Bieńczyka i Wojciecha Bońkowskiego „Wina Europy” winiarz ten znalazł się na krótkiej liście tokajskich „niepolecanych”. Drugą i ostatnią pozycję tej listy zajęła państwowa firma Tokaj Kereskedoház, prowadzona przez jego syna, też Istvána. Ta antypatia mnie zaintrygowała, więc skoro nadarzyła się okazja by poznać wina Istvána Kissa skorzystałem z niej. Degustacja została zorganizowana w klimatyzowanej sali restauracji Royall Hall, na poddaszu przyrynkowej kamienicy. Spędziliśmy w niej w kilkadziesiąt osób, dwie wesołe godziny. Przygrywała kapela węgierska, István Kiss częstował i opowiadał o swoich winach a prezes Portiusa Zbigniew Ungeheuer zabawiał swobodną konferansjerką. Uroczystym świadkiem wydarzeń była beczka, dzień wcześniej przekazana przez Węgrów uczestnikom festiwalu. Wykonana z trzystuletniego dębu zawierała (w piątek) wytrawne wino Szamorodni.

Co do samych win Fitomarku, to miałem wrażenie, że Istvan Kiss nie przejmuje się zanadto czymś takim jak wysoki poziom alkoholu. W przypadku kilku win (np. z późnego zbioru) zaskoczony byłem niklejszym niż bym się spodziewał bukietem. Nie były to z pewnością wina finezyjne, raczej kanciaste choć przesadą byłoby powiedzieć, że toporne.

Parę win bardzo mi się spodobało. Pierwsze z nich to Ofurmint, czyli „stary furmint”. Utlenione, wytrawne wino (2 g/l cukru) z 2002 roku, które spędziło siedem lat w beczce, cieliste i harmonijne. Nie jestem amatorem śliwkowych smaków w tokajach „starego stylu” ale wino Kissa wywołało u mnie jednoznacznie pozytywne wrażenie, czego nie mogę powiedzieć o moich pozostałych tegorocznych podejściach do takich win (Szamorodni Ostrožoviča i 3-puttonowe aszú Jozsefa Kerékgyártó, oba z 2005). Spokojny Ofurmint przypomina w erze owocowych, świeżych win, czym były stare węgrzyny.

Bardzo ciekawie zaprezentowały się wina aszú. 6-puttonowe aszú z 2000, ozdobione pochwalną nalepką Wine Spectator, treściwe i ostre, miało przekonującą siłę. Świetne wypadło jednoszczepowe 6-puttonowe aszú z 2005, zrobione z wina bazowego i winogron aszú Sárga Muskotály: wino o pięknej cytrusowej kwasowości (12 g/l kwasów), utrzymujące owocową świeżość i typową dla muszkatu lekkość (swoje zrobił też chyba rocznik).

Na pożegnanie István Kiss poczęstował nas tokajskim nektarem, esencją z winogron aszu. zawierającą 420 g/l cukru (czyli niewiele jak na esencję), i 2-3% alkoholu. Wcześniej smakowałem tylko świeżej esencji z Dobogó, jesienią 2010 roku. Tamta była ciemniejsza, nieklarowna, z bardzo wyraźnymi smugami, w smaku ostra, syropowa. Zawierała około 600 g/l cukru. Napój dr Kissa miał złoty kolor młodych win aszu i był bliski klarowności. Cienkie smużki ledwie się w nim pokazywały. Smak szczególny, bardzo skoncentrowany, nieco apteczny z drapiącym zakończeniem ale w sumie zaskakujący szlachetną łagodnością i harmonią, wiek to dwa lub trzy lata. Przejść się w letnią noc staromiejskimi ulicami Krosna mając w ustach posmak tokajskiej esencji to niezla rzecz, więc dziekuję panie Kiss.

Na każdej z opisywanych imprez spędziłem tylko parę godzin, nie mogę ich całościowo oceniać i nie chce porównywać. Obie miały swoje mocne strony i mogły stanowić atrakcję dla amatorów win. Szkoda, że nie były ze sobą skoordynowane. Nie chodzi mi o takie cuda jak wspólny bilet ale brakowało podstawowych informacji, choćby jakiegoś wspólnie wydanego programu pomagającego zaplanować czas. Oba festiwale były „wyszehradzkie”, obu towarzyszył karpacki folk. Cały weekend reklamowano jako pożegnanie lata w integrującym się „podkarpackim Trójmieście” złożonym z Jasła, Krosna i Sanoka. Miasta te spięto w tym czasie dodatkową komunikacją publiczną. Tylko, co to za integracja, skoro nie widziałem ani jednego plakatu krośnieńskiego w Jaśle, ani jednego jasielskiego w Krośnie? Jeden z przynudzających w Jaśle oficjeli chwalił się tym całym Trójmiastem, weekendem, komunikacją ale ani słowem się nie zająknął o imprezie skierowanej również do miłośników win i regionalnych potraw, odbywającej się w tym samym czasie, dwadzieścia kilometrów dalej, w samym centrum tegoż właśnie podkarpackiego Trójmiasta. Konferansjer na krośnieńskim rynku też, oczywiście, był jak najdalszy od tego aby wysyłać swoją publiczność do Jasła.

Cieszę się, że w końcu zobaczyłem w akcji stowarzyszenie Portius i że jest ono w dobrej formie. Co prawda, po ubiegłorocznej wizycie Sarolty Bárdos, Petera Molnara i Gabora Orosza liczyłem na znalezienie w tegorocznym programie winiarzy ze ścisłej tokajskiej czołówki ale i tak mała (ale darmowa!) degustacja Patriciusa, wysączone na zalanym słońcem rynku eleganckie Birtokbor z Tokaj Nobilis, solidne, wytrawne Hárslevelű Tokaj-Portius i parę win Istvána Kissa, wystarczyły by ponownie poczuć wobec Krośnian wdzięczność za przybliżanie nam Tokaju i czekać na ich następne imprezy.

 

Główni organizatorzy festiwali:

Tags: , , , , , ,

One Response to Winiarskie pożegnanie lata w Krośnie i Jaśle (2011)

  1. Barbara on 08/11/2011 at 20:56

    Gdzie myśmy wtedy byli????

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Cytaty

Szkoda, że przeciętny Polak myśli, że tokaj to żenująco marne wina, zalegające na półkach polskich supermarketów. — Tomasz Prange-Barczyński, Wino Sarmatów, tygodnik Wprost 22/2006

Pogoda

Tokaj
Dzisiaj
It is forcast to be Chance of a Thunderstorm at 11:00 PM CEST on April 23, 2014
Chance of a Thunderstorm
22°/12°

Weather forecast by WP Wunderground & Denver Snow Service